
Nigdy nie należy rozpaczać z powodu jury. Tak wszechwładne jak jest, oraz tak niezależne jak się okazuje, czasem dołącza jednak do oceny publiki. Głos ludu, głos… jury! I to dokładnie wydarzyło się w niedzielę podczas 39 Święta Winorośli. Przyznając złoty medal studentom z Warszawy, jury tylko uprawomocniło niejako decyzję mieszkańców Dijon, którzy dotychczas czterokrotnie (w 1980, 1982, 1983, 1984) przyznawali Polakom srebro.
Ta spóźniona jednomyślność pomiędzy jury, którego decyzji nie zawsze rozumiemy, oraz publiczności, która nie zawsze potrafi wziąć pod uwagę wszystkie oceniane elementy folkloru, tym razem zjednoczyła wszystkich! I jeszcze Polacy u Mera … czyżby przeczucie? W samo południe, pod łukami Pałacu Kongresu, podczas braterskiego posiłku, który zgromadził wszystkie grupy, Polacy z Dijon zaintonowali pełną piersią "Sto lat" wraz z przyjaciółmi z Warszawy. A skoro pierwsza zwrotka tej pieśni życzy wszystkim sto lat życia, sto lat szczęścia…
Mistrzowskie podejście!
Dla czterdziestki tancerek i tancerzy oraz siedmiorga muzyków, którzy im towarzyszyli, złoty medal dał upragnione szczęście. Bo jeśli nawet uczestniczą, trzy razy do roku w festiwalach zagranicznych, to dopiero pierwszy raz udało im się zapisać kartę w prawdziwym konkursie. I z jakim wynikiem! Jeszcze zanim wiadoma była lista nagrodzonych, Pan Tadeusz Staniszewski – dyrektor grupy powiedział nam:
"Przywieźć nagrodę czy medal? Oczywiście, sprawiłoby to nam ogromną radość. Nie zapominajmy jednak, że nasz zespół składa się ze studentów Akademii Wychowania Fizycznego w Warszawie. Są to więc wyłącznie sportowcy, dla których tak jak podczas Igrzysk Olimpijskich, najważniejszy jest udział…"
Uczestnictwo – oczywiście tak. Ale wygrana – jakże wielkie szczęście dla Pana Ryszarda Teperka, choreografa zespołu, który jeszcze na dwie minuty przed wejściem na scenę powtarzał z grupą układ i dawał ostatnie wskazówki! Co ciekawe, rumuńska grupa taneczna Codrisorul, która również zdobyła złoto (w kategorii folkloru tradycyjnego), postępowała podobnie. Jej choreograf – Tiberiu Dahciu, także jeszcze przed ogłoszeniem oficjalnych wyników, zdradził nam po cichu: "Dla nas, nagroda to sprawa zasadnicza. To niejako wynagrodzenie za cały włożony wysiłek. Przybyliśmy tu jednak przede wszystkim dla przyjaźni…"
Radość życia
Dla 26 tancerek i tancerzy, 10 muzyków oraz śpiewaków z zespołu Codrisorul to szczególne wyróżnienie. I chyba będzie się o nim jeszcze długo mówić w domostwach Bistrity – 80 tysięcznego miasta w Rumuni gdzie wszyscy członkowie grupy pracują. Tańce, które zaprezentowali przed tegoroczną publicznością, zebrane z doliny Somes, obrazują radość życia. Piękny symbol na dzisiejsze czasy!
Gdy chodzi o pozostałych nagrodzonych, nikogo nie zaskoczył fakt, że znów było tyleż radości, co smutku. Możemy żałować z naszej strony, że zabrakło gości z Węgier, krajów Afryki, oraz wschodzących artystów z Boliwii. Choć z drugiej strony – jak można dogodzić wszystkim? Bardziej niż kiedykolwiek stare przysłowie ‹Prawda z tej strony Pirenejów, błędy po drugiej› nabrało dziś sensu. Z tym tylko, że naszą górską granicę szczególnie dziś poszerzono. Bądź, co bądź, dziś rano, chwaląc również komitet organizacyjny 39tych Obchodów, jury obwieściło nam swoje postanowienia. Uczyniło to w obliczu prasy, osobno tłumacząc każdy wybór. Wyniki te, powierzone nam dziennikarzom, ogłaszamy wszem i wobec! Ale czy to dobrze, że ostatnie słowo zawsze należy do czcigodnego jury? Wczoraj wieczorem tancerze z Jugosławii, ucieszeni wyborem publiczności, dziś sądzą przeciwnie!
Philippe CARAMANIAN Tłumaczenie: Wojciech SMYK